Jestem na wsi. Szczęśliwie czas zamknięcia spędzam blisko natury, spaceruję oglądam budzącą się po zimie naturę, zjadam pierwsze zieleniny, przygotowuję grządki pod warzywa, przeglądam krzewy, podziwiam krokusy .
Tutaj jeszcze bardziej niż w mieście widzę potrzebę generalnych porządków, zmiany w naszym podejściu do Matki Ziemi. Główkuję od kilku dni jak to wyrazić, aby zadziałało. Zrezygnowałam z epatowania śmieciami, bo chyba nie tędy droga, a wiecie z własnych obserwacji, jak to wygląda.

Wizualizuję, że coraz więcej z nas ma chęć, czas i odwagę zadbać o wspólną przestrzeń – o rowy, pola, bezdroża, lasy, zagajniki, wody. Że nie wstydzimy się podnieść tego, co nie należy do lasu – plastiku, butelki..

Widzę nas przebudzonych, połączonych z przyrodą, zbierających nasze śmieci. Potrafimy się z tym uporać. Chcę świata w którym dbamy o przyrodę, o naszą Ziemię, razem. Dbanie o nią to dbanie o nas samych. Wszak jesteśmy jednym.

Autorką części zdjęć jest moja Mama Helena Romańska wykonane w Rezerwacie Śnieżyczki w Repkach.