5 sposobów na bycie przyjaznym pszczołom

Niedawno obchodziliśmy Dzień Pszczół. Pożyteczne owady, bez których życie na Ziemi będzie dla ludzi praktycznie niewyobrażalne. Myślicie o nich czasem? Niestety nie ma tygodnia, aby nie dochodziły mnie informacje o ich zatruciach (intencjonalnych lub „przez przypadek”), o tym, że jest ich coraz mniej. Dlatego czasem zastanawiam się co mogę z tym zrobić?

Co każdy z nas może zrobić dla pszczół?

Jest kilka podstawowych rzeczy:

  1. Przede wszystkim wybierajmy świadomie i mądrze kupując jedzenie. Według mnie to jest podstawowa sprawa. Zawsze kiedy sięgamy po organiczne produkty z certyfikatem lub od znajomych, zaufanych rolników / ogrodników, po produkty lokalne i sezonowe, przy produkcji których nie zostały użyte chemiczne środki ochrony roślin niebezpieczne dla owadów minimalizujemy nasz osobisty, negatywny wpływ na populację zapylaczy. I to jest moim zdaniem podstawowa sprawa, bo zakupy robimy praktycznie codziennie i jemy też regularnie. W skrócie – za lepszym losem pszczół głosujemy portfelem.
  2. Możemy posiać łąkę z kwiatów, a o tym pisałam w tym wpisie (klik!). Moje łąki mają się całkiem dobrze, sporo roślin wzeszło i wzmacnia się. Zaczęły kwitnąć m.in. maki i chabry. Nie mam może szału, bo maj był wyjątkowo zimny, ale jednocześnie cieszę się z deszczu i miło jest obserwować codzienne zmiany na łące.
  3. Możemy zrobić domki dla owadów i umieścić je w zadaszonym miejscu na balkonie, tarasie, domku gospodarczym, garażu, etc. Ważne, żeby deszcz nie padał na gotowy domek. Moje pierwsze domki wykonałam z czteroletnim synem. Mieliśmy dużo zabawy, a użyliśmy tego, co było pod ręką czyli: drewnianych świątecznych pudełek po winie, gałązek, suchych traw, kawałków spróchniałego drewna. Zaletą domku w takim pojemniku jest gotowy uchwyt i moim zdaniem estetyczny, surowy wygląd.
  4. Przygotować poidełka dla pszczół. Gdy zaczęły się kwietniowe ciepłe dni mój fejsbukowy „feed” aż huczał od pomysłów na poidełka. Jak się okazało część z nich mogła być niebezpieczna dla owadów i powodować ich topienie się. Poszłam za radą pszczelarzy i przygotowałam poidełko w płaskiej, glinianej doniczce, którą wypełniłam kilkoma kamieniami i mchem. Okazało się, że faktycznie pszczoły nie siadają na kamieniach tylko właśnie wybierają wilgotny mech. Zaobserwowałam to już wielokrotnie. Takie poidełka są praktyczne i bezpieczne.
  5. Zminimalizować ilość środków chemicznych wokół nas. To nie tylko dla pszczół, ale pożytek dla wszystkich żyjątek. Im mniej używamy substancji niebezpiecznych, żrących, itp. tym mniej ich trafia do środowiska.

Macie jakieś dodatkowe pomysły?