Konfitura z dzikiej róży

vegeluv blog wegański03Wegański bigos właśnie po raz pierwszy przypalony, Hubertus dawno za nami, resztki kolorowych liści na drzewach i wieje, że głowy urywa. Słowem jesień w pełni! Jesień może być przyjemna, ma tyle dobrych rzeczy, ale niektóre są poukrywane.

Dla mnie taką ukrytą tajemnicą jesieni była konfitura z owoców dzikiej róży. W tym roku postanowiłam spróbować. Najpierw długo zbierałam się do zbiorów, potem owoce przeleżały jeszcze tydzień w lodówce w oczekiwaniu na wenę. Ale już jest. I mogę z Wami podzielić się moimi doświadczeniami z produkcji tego pysznego i zdrowego kremu.

O cudownych ilościach witaminy C, które zawiera dzika róża oraz więcej o niej samej i jej różnych odmianach możecie poczytać w tym wpisie Klaudyny z Ziołowego Zakątka. Owoce dzikiej róży można jeść na surowo (bez pestek), ale nawet po krótkiej obróbce termicznej konfitura będzie prawdziwą witaminową bombą! Smakowo też niczego sobie – obawiam się, że mój słoik nie wytrzyma do czasu smażenia wege pączków… Choć z drugiej strony nie jestem pewna czy ten czas kiedykolwiek nadejdzie.

vegeluv blog wegański konfitura z dzikiej róży

Zanim wzięłam się do pracy przeszukałam internet i okazuje się, że generalnie są dwa sposoby przygotowania konfitur. Pierwszy moim zdaniem zarezerwowany jest dla ludzi o anielskiej cierpliwości, albo takich, którzy osiągnęli najwyższy stopień zen – sposób zdecydowanie nie dla mnie. Polega na przygotowaniu owoców, usunięciu szypułek i nasion przed gotowaniem. Wypróbowałam go na dwóch owocach i w zupełności wystarczyło, aby przejść do sposobu drugiego, w którym wydrążanie pestek zastępujemy przecieraniem ugotowanych już owoców przez sitko. Oto on i proporcje do przygotowania konfitur:

Czas przygotowania: 30-40 minut (lub więcej, jeśli weźmiemy dużo więcej owoców)

Składniki:

  • 4 szklanki owoców dzikiej róży
  • około 1/2-1 szklanki nierafinowanego cukru trzcinowego
  • 1,5 szklanki wody
  • opcjonalnie: skórka otarta z jednej cytryny i kilka łyżek soku

Owoce oczyściłam z szypułek i dokładnie wypłukałam, zalałam wodą i gotowałam około 10-15 minut – do momentu, aż owoce były miękkie i można je było łatwo rozgnieść łyżką. Przełożyłam do sita i przecisnęłam łyżką gotowy mus różany zostawiając wszystkie pestki i ewentualne twarde skórki. Oczywiście jeśli macie specjalną końcówkę do miksera przeznaczoną do przeciskania pójdzie Wam znacznie szybciej i odzyskacie więcej owoców.

W zależności od tego jakimi owocami dysponujemy, kiedy je zbieramy, ile mają wody itp. ilość gotowego musu będzie różna i od niej uzależniam ilość cukru. Przeciśnięty mus posłodziłam cukrem trzcinowym (w proporcji 4 części róży do 1 części cukru), doprawiłam skórką startą z cytryny i kilkoma łyżkami soku cytrynowego i ponownie zagotowałam.

Jeśli macie dużą ilość konfitury i chcecie ją dłużej przechować to wrzącą przelewamy do wyparzonych słoików, natychmiast zakręcamy i odwracamy słoiki do góry dnem. Mojej konfitury nie jest dużo, trzymam ją w miseczce w lodówce.


Mam nadzieję, że się skusicie, bo mimo, że przygotowanie jest dość pracochłonne to bardzo przyjemne i idealnie wpisuje się w długie, jesienne popołudnia. Na koniec mam dla Was jeszcze kilka jesiennych zdjęć. Zachęcam do udostępniania i dzielenia się Waszymi kulinarnymi doświadczeniami :).

vegeluv blog wegański konfitura z dzikiej róży

vegeluv blog wegański konfitura z dzikiej róży

vegeluv blog wegański konfitura z dzikiej róży

vegeluv blog wegański konfitura z dzikiej róży

vegeluv blog wegański02

vegeluv blog wegański04

vegeluv blog wegański05

vegeluv blog wegański08