Dyniowe kopytka vege

Jeśli macie sporo dyń, tak jak ja pewnie robicie z nich różne rzeczy. Chciałam zrobić pomarańczowe kopytka, które byłyby na maxa dyniowe, a nie tylko ziemniaczane z dodatkiem dyni. Okazuje się, że jest to możliwe.

Najlepiej zaplanować taki obiad w następny dzień po tym, jak coś pieczemy. Wtedy piekarnik można zapakować dodatkową półką z kawałkami dyni i lepiej wykorzystać miejsce i energię. Dynie na kopytka powinny piec się dość długo, bez przykrycia, najlepiej w opcji termoobieg. Dlaczego? Dlatego, że mają z reguły bardzo dużo wody i żeby skleić je w kopytka trzeba by użyć dużo mąki, co jednocześnie by je bardzo utwardziło.

A chodzi o to, żeby dyniowe kopytka były bardziej delikatne niż te ziemniaczane :). Zatem pieczemy pokrojoną w duże kawałki dynię około 45-60 minut bez przykrycia w temperaturze około 180 stopni i przeznaczamy upieczone, odrobinę podeschnięte (nie pływające w swoim sosie) dynie na kopytka o najwspanialszym kolorze! UWAGA: Kopytka dyniowe to wyjątkowo ekonomiczne i sezonowe danie w listopadzie i grudniu. Użyjcie ekologicznych składników, aby również Wasze zdrowie się nim cieszyło.

Składniki dla 3-4 osób:

  • 400g upieczonej dyni Hokkaido
  • około 100-150g mąki (połączyłam kukurydzianą i orkiszową)
  • 1 łyżka soli
  • do podania: olej rzepakowy najlepiej o smaku masła, garść pestek dyni, kilka świeżych gałązek tymianku, ulubione kiełki najlepiej wyhodowane w domu

Sposób przygotowania:

  1. Dynię, mąkę i sól zmiksowałam w Thermomixie. Można też użyć dowolnego miksera, albo tradycyjnie praski do ziemniaków i rąk. Ja nie obieram dyni Hokkaido, zmiksowałam środek i skórkę (widać na niektórych kopytkach bardziej pomarańczowe akcenty). Skórka jest bardzo miękka i nie ma potrzeby jej wyrzucać.
  2. Masa powinna być delikatna, ale na tyle połączona, aby można ją było uformować w grube wałki. Jeśli jest zbyt mokra trzeba dodać więcej mąki.
  3. Na stolnicy uformuj około 3cm średnicy wałki i pokrój w kopytka.
  4. Wrzucaj je na gotującą wodę, zamieszaj delikatnie aby nie przykleiły się do dna. Gdy wypłyną gotuj jeszcze 2-3 minuty. Wyjmij łyżką cedzakową i układaj na dużym talerzu (nie jeden na drugim, żeby się nie skleiły).
  5. Rozgrzej patelnię, dodaj pestki dyni i listki świeżego tymianku (ja nadal sięgam po niego za okno, chyba będzie nadawał się do zjedzenia przez całą zimę).
  6. Gdy pestki zaczną pęcznieć i pękać dodaj kopytka. Podgrzewaj je tylko chwilę, aby były delikatnie rumiane i ciepłe.
  7. Podawaj z dużą garścią kiełków. Smacznego!

Ładny talerz vintage przyznacie? 🙂