Ekoterroryzm i pasta z pieczonego bakłażana!

Czołem po przerwie

Nie zaglądałam tutaj ostatnio, choć wiele się działo nie tylko w kuchni i ogrodzie. Znowu liczę, że uda się wrócić, może nawet na dobre. Od dłuższego już czasu kompletnie straciłam głowę dla wszelkich eko rozwiązań oraz idei zero waste. Można sądzić, że to moda, albo utopijne myślenie, ale ja jednak staram się wierzyć, że coś możemy zdziałać na rzecz naszej planety i pięknej przyrody. Dlatego też niniejszym przeformułowuję charakter mojego bloga. Nadal będę dzielić się przepisami, jeśli coś ciekawego uda się ugotować. Rozluźniam jednak formułę i będę po prostu pisać, co mi leży na sercu. Nieważne czy będą to eko nowinki, odkrycia ogrodnicze, czy ponowne wykorzystanie staroci. Może zdarzyć się też tak, że nie będą to tylko pozytywne wpisy, bo po głębszym zastanowieniu okazało się, że ten zamysł, który sama na siebie nałożyłam, też mnie nieco ograniczał. Nie oszukujmy się – często po prostu ręce mi opadają, gdy patrzę na to jak głupio jako ludzie postępujemy, jak bezmyślni i egoistyczni jesteśmy na co dzień.

Zero waste

Produkuję ostatnio coraz mniej śmieci. Na wstępie muszę Was ostrzec, że te działania uzależniają. Im więcej przemyślanych rozwiązań wprowadzamy w życie, tym bardziej ograniczone mamy wybory konsumenckie i stajemy się mniej spontaniczni. Choć na plus – bardziej kreatywni!

I tak, bazując na moich doświadczeniach przyznam, że od kilku już miesięcy nie kupuję pieczywa do żadnych innych woreczków niż swoje lniane, przyniesione z domu. Nie raz skończyło się to tym, że zostałam bez pieczywa na śniadanie, bo zapomniałam wziąć woreczka ;). Tragedia? Jednak nie. W tych przypadkach zawsze można coś wykombinować. Upiec bułki samemu (jeśli mamy drożdże), zrobić naleśniki, owsiankę, jaglankę, albo świeże chlebki pita! Robienia tych chlebków tak, żeby wyrastały, jak na prawdziwą rozwarstwioną w środku pitę przystało nauczyłam się właśnie wtedy, gdy w domu nie było żadnego pieczywa. 🙂

Nie ze wszystkim sprawa ma się tak łatwo. Sporo czasu spędziłam na poszukiwaniu kosmetyków tak, aby śmiecić mniej, a jeśli zostawiać opakowania to szklane do recyklingu lub biodegradowalne. Nadal uważam, że to bardzo trudna sprawa. Udało mi się pokochać mydła w kostkach – do ciała, do włosów, do prania. Wybieram te, z super prostym składzie i opakowane w papier. Najlepiej oczywiście, gdy zamawiając je w internecie dostaję je opakowane w tekturę, bez żadnych plastikowych wypełniaczy. Ale pasty do zębów w mniej śmieciowym opakowaniu dotychczas nie znalazłam. Z chemią do sprzątania też nie jest kolorowo. Praktycznie wszystko zapakowane w plastik, nawet jeśli produkt jest przyjazny środowisku. Czy wszystko w domu da się umyć octem lub sodą? Kto wie, może to mój następny krok do wtajemniczenia.

Jeśli Was też interesują te tematy (a powinny, bo to, jak zaśmiecamy wszystko wokół to totalna tragedia!) to polecam dołączyć do grupy Zero Waste Polska na FB. Można podpatrzeć i poczytać o sprawdzonych rozwiązaniach, miejscach. Zainspirować się, ale też zapytać i podzielić swoimi doświadczeniami. Atmosfera w grupie najczęściej jest całkiem sympatyczna ;). A jak wiadomo różnie z tym bywa w mediach społecznościowych.

Poza tym bardzo podoba mi się zawartość i forma prowadzenia strony Na nowo śmieci. Ciekawych rzeczy możecie dowiedzieć się też z Ograniczam Się i oczywiście książki autorki tego ostatniego bloga Życie Zero Waste.

Więcej na ten temat wkrótce, a tymczasem jeśli nie straciliście apetytu, a uwielbiacie bakłażany tak, jak ja oto dwie przepyszne pasty. Według mnie obie są obłędnie dobre. Miałam przyjemność opracować je i kilkukrotnie przetestować, bo w tym roku wyhodowałam całkiem sporo własnych bakłażanów! Polecają się na jesień.

Pasta bakłażanowa z papryką

Składniki:

  • 1-2 pieczone bakłażany
  • 1 duża cebula
  • 1 duża papryka czerwona (lub dwie małe)
  • 3 łyżki dobrego koncentratu pomidorowego
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

  1. Bakłażany piecz w zamkniętym naczyniu, żeby nie wyschły około 50-60 minut w temperaturze 180stopni. Można je wykorzystać od razu, albo upieczone przetrzymać przez kilka dni w lodówce.
  2. Cebulę obierz i pokrój w drobną kostkę.
  3. Rozgrzej oliwę, zeszklij na niej cebulę.
  4. Paprykę zetrzyj na grubej tarce, albo drobno posiekaj. Dodaj do cebuli.
  5. Podsmażaj mieszając, aż będzie miękka.
  6. Bakłażany zmiksuj blenderem ręcznym w wysokim naczyniu.
  7. Dodaj do cebuli i papryki. Dopraw koncentratem pomidorowym i przyprawami.
  8. Ewentualnie dodaj odrobinę więcej oliwy.
  9. Przełóż do słoika i przechowuj w lodówce.

pasta z bakłażana wegańska

Pasta pomidorowa z bakłażana

Składniki:

  • 1-2 pieczone bakłażany
  • kilka ząbków czosnku (lubię dużo np. 5-6)
  • 3 łyżki (lub więcej) przyprawy pomidorowo – czosnkowej z czosnkiem niedźwiedzim (Dary Natury) – jeśli nie macie można zastąpić mieszanką zmielonych w młynku suszonych pomidorów i czosnku niedźwiedziego
  • 4-5 łyżek oliwy z oliwek
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  1. Bakłażany piecz w zamkniętym naczyniu, żeby nie wyschły około 50-60 minut w temperaturze 180stopni. Można je wykorzystać od razu, albo upieczone przetrzymać przez kilka dni w lodówce.
  2. Czosnek posiekaj bardzo drobno.
  3. Rozgrzej oliwę, wrzuć czosnek i zeszklij co chwilę mieszając.
  4. Dodaj przyprawę i jeszcze chwilę mieszaj podgrzewając.
  5. Bakłażana zmiksuj ręcznym blenderem w wysokim naczyniu.
  6. Wymieszaj wszystko na patelni.
  7. Dopraw solą i dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu.
  8. Przełóż do słoika i przechowuj w lodówce.

pasta z bakłażana wegańska

pasta z bakłażana wegańska prosta

pasta z bakłażana wegańska