Przegoń zimę tofu po indyjsku

 

Próbuję przegonić tę zimę, bo już ciężko zachować pogodę ducha, gdy wokół kolejny miesiąc albo mróz, albo plucha, a prawie nieustannie smog. Tęsknię za ciepłem, słońcem, czystym powietrzem i wiosennym jedzeniem. A tu trzeba się ciągle rozgrzewać i wzmacniać odporność, zamiast zajadać pomidorami i szczypiorem. Ja, gdy doświadczam tej znudzonej zimy niestety wyraźniej dostrzegam to, jak mało dbamy o środowisko, śmiecimy, bez refleksji eksploatujemy naszą planetę. Widzę to na wsi i w mieście. Na wsi rzadko kto dba o sprzątniecie śmieci, o nasz piękny krajobraz, serce kraje się kiedy przechodzę lub przejeżdżam trasę dom na wsi – Warszawa i widzę torby i pojedyncze śmieci w rowach i lasach :/, a nawet przed posesjami. Przykro obserwować kopcące kominy i wdychać czarny dym, który dodatkowo po zmroku, gdy nikt nie widzi, bywa jeszcze czarniejszy. W mieście ręce mi opadają, gdy widzę, że w nowoczesnych osiedlach, gdzie segregować można nawet bioodpady te śmieci są wymieszane totalnie: szkło w plastiku, tektura w szkle, opony, ubrania, choinki razem ze wszystkim. I zastanawiam się, czy to się bierze z niewiedzy, totalnej ignorancji, czy przekonania, że jako ludzie jesteśmy tak zajebiści, że wszystko nam wolno?

Z drugiej strony pracuję na sobą, poznaję siebie i staram się pozytywnie patrzeć na świat każdego dnia. Próbuję widzieć pozytywy we wszystkich zdarzeniach, działać, tam gdzie mogę, choćby pisząc te słowa, segregując śmieci, wykorzystując rzeczy ponownie, rezygnując z pudełek „na wynos”, sadząc drzewa, zioła, kwiaty (nie tylko na swój użytek, ale również dla owadów) itp., robiąc w miarę zrównoważone zakupy. No i potem w ciemnych chwilach przychodzi refleksja, czy moje działania w ogóle mają sens? Czy mogą zmienić cokolwiek? Pewnie niewiele. Chodź z drugiej strony zmieniają wszystko w skali mojego domu, mojej rodziny, mojego ogródka.  Eh. Ten ostry i bardzo aromatyczny obiad przyda się właśnie, żeby przegonić podobne myśli, rozprawić się z zimowym rozdrażnieniem, a nawet wyleczyć niewielką zdrowotną niedyspozycję. Jest napakowany aromatycznymi indyjskimi przyprawami, ostry i mocno przeciwzapalny. A poza tym po prostu pyszny :).

Składniki:

  • 1 kostka miękkiego tofu naturalnego
  • 5-6 łyżek sosu sojowego
  • 3 czubate łyżki oleju kokosowego
  • 1 puszka lub 1,5 szklanki passaty pomidorowej dobrej jakości
  • 1/2 szklanki orzechów nerkowca
  • 1 czerwona papryka
  • 1 łyżeczka garam masala
  • 1 łyżeczka tandoori masala
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • szczypta kuminu
  • szczypta kolendry w ziarnach
  • szczypta chilli (lub więcej w miarę uznania)
  1. Tofu odsącz z wody i pokrój w kostkę. Zalej sosem sojowym i odstaw na noc do lodówki. (Można kilka razy przemieszać tofu, żeby wszystkie kawałki zamoczyły się w sosie).
  2. Na patelni rozgrzej olej kokosowy, wrzuć tofu (razem z pozostałym sosem) i podsmażaj z każdej strony na złoto.
  3. Do tofu dodaj nerkowce, kontynuuj podsmażanie przez kilka minut.
  4. Dodaj passatę pomidorową  i przyprawy, wymieszaj, przykryj pokrywką i duś na wolnym ogniu przez około 5-10 minut.
  5. Dodaj pokrojoną w kostkę lub piórka paprykę, podduś kolejne kilka minut.
  6. Spróbuj do smaku, jeśli lubisz dopraw dodatkowym chilli lub dodaj więcej garam masala. Sprawdź czy jest dla Ciebie wystarczająco słone.
  7. Podawaj na gorąco z ryżem lub plackami naan.