Co nowego w 2018? Różności i sklep ze zdjęciami!

Mam ostatnio bardzo intensywny i wymagający czas. Święta rodzinne, Nowy Rok, styczniowy wyjazd po słońce i okazuje się, że próbowałam pisać jakieś posty, wymyślać przepisy i nic z tego nie wyszło. Wymagający to był też czas, bo albo sama byłam chora, albo Tadzio był chory, cały czas koń też niedomaga. Wszyscy właściciele zwierząt i posiadacze dzieci wiedzą, że to nerwy, często niepewność, generalnie nic fajnego, a już jak konie kaszlą to depresja gwarantowana.

Dodatkowo Tadek porządnie mi się zbuntował, a ma prawo, bo już wkrótce jego drugie urodziny. O ile z tym buntem generalnie da się żyć, o tyle przez tydzień nagle, ni z gruszki ni z pietruszki zrezygnował z piersi. Dla mnie było to bardzo trudne doświadczenie, bo po pierwsze należę do wiernych fanek bloga Hafija i orędowniczek karmienia naturalnego, a po drugie zupełnie nie mogłam znaleźć informacji na temat takich problemów w przypadku dwulatka. Ten bunt nie miał, jak się potem okazało, nic wspólnego z naturalnym odstawieniem, które jest dłuższym procesem, łagodnym i najczęściej świadomym. Mój dzieciak normalnie zastrajkował i tyle, odpychał, krzyczał, szalał, nie wiedział, jak zasypiać wieczorem i czy w ogóle drzemać w dzień. Cały dzień był kompletnie rozregulowany, nagle trzeba było wymyślać nowe sposoby na uspokojenie i zaśnięcie. Normalna katastrofa. Ale na szczęście mamy ten epizod już za sobą i po tygodniu tak nagle, jak przyszło, tak też przeminęło. Znowu jesteśmy zgraną ekipą, wiemy kiedy spać i jak się wyciszyć :).  Uff!

W związku z tymi perypetiami nie udało mi się wcześniej opowiedzieć Wam o moim nowym pomyśle. Otóż, chciałam niniejszym przedstawić Wam mój pachnący świeżością SKLEP VEGELUV. Można w nim znaleźć 10 moich ulubionych okołokulinarnych zdjęć wydrukowanych w formacie A3, na bardzo porządnym papierze. Osiem z nich jest w orientacji pionowej, dwa w poziomej. Zdjęcia drukowała świetna, profesjonalna drukarnia Gellex, są już u mnie dostępne i czekają na pierwsze zamówienia. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł na dekorację Waszych kuchni i jadalni, a może zechcecie takie zdjęcie podarować bliskiej osobie? Byłoby mi bardzo miło i będę wdzięczna za wszelkie polecenia i podzielenia się.

Sklep „postawiłam” sama od początku do końca dlatego jestem z niego jeszcze bardziej dumna. Oczywiście jest też ta obawa, czy wszystko aby działa, jak powinno. Gdybyście natknęli się na jakieś niedoróbki, albo błędy w procesie zakupu, płatności albo opisach – super, gdyby udało się Wam mnie o tym poinformować. Postaram się wszystko naprawić w miarę mojej programistycznej wiedzy i wyjątkowej umiejętności improwizacji. A jak się nie uda to cóż, ucieknę z krzykiem… 😉

Pozostaje mi tylko życzyć udanych zakupów, a przy okazji obiecać przepis na pyszny i zdrowy deser, który ukaże się za kilka dni!