Codzienne eko wybory

Wakacje w pięknej i zielonej, wiosennej Portugalii to idealny czas żeby napisać od dawna planowany post o moich ekologicznych sposobach na codzienność. Zaczynam, gdy akurat gęsto leje, Tadzio śpi, joga zrobiona i praktycznie nic nie trzeba. Rzadko zdarzają się tak perfekcyjne chwile. Skończyłam post też w sprzyjających okolicznościach – piękna wiosna w mieście, grad na przemian z deszczem i jaskrawym słońcem! Wiosna to dobry czas.

Od pewnego czasu na Vegeuvie oprócz przepisów pojawiają się inne ważne dla mnie treści. Artykuł o tym, jak podejmować przyjazne dla środowiska wybory planowałam już od dawna. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i przyda, a także po cichu liczę, że i Wy podzielicie się swoimi ekopomysłami i sprawdzonymi trikami :).

Tekst podzieliłam na punkty/działy tematyczne, żeby lepiej się czytał i pisał. Gwoli wyjaśnienia: wspominam w nim o wielu markach, a robię to celowo, żeby podzielić się moimi doświadczeniami. Wpis nie jest sponsorowany i nie współpracuję z żadną z wymienionych firm.

1. Ekologiczne artykuły higieniczne.

  • kubek menstruacyjny

Zastanawiałam się nawet przez chwilę czy o nim pisać, ale jak mogłabym nie. Mój kubeczek Diva Cup dostałam w prezencie od mojej przyjaciółki. Wtedy w Polsce nie słyszałam jeszcze o takim wynalazku. Teraz są dostępne i można też dostać m.in. markę Diva. Jest ekologiczny, przyjazny środowisku i antyseptyczny, ekonomiczny, łatwy w użyciu, łatwo się z nim zaprzyjaźnić. Nic w nim strasznego, jego używanie nie boli, oprócz zwykłego mycia można go wygotowywać we wrzątku. Zajmuje mało miejsca, dzięki niemu można łatwo obserwować obfitość krwawienia i poznać lepiej swoje ciało, przy okazji nie śmiecąc.

  • wielorazowe wkładki higieniczne

Wypróbowałam je, bo szukałam czegoś naprawdę delikatnego, nieperfumowanego, miłego w dotyku i antyseptycznego. Wkładki i podpaski, które można kupić obecnie najczęściej są perfumowane i plastikowe. Jak się okazuje można dostać eko alternatywę, która świetnie pierze się w pralce, pięknie wygląda i jest wyjątkowo milusia. Przetestowałam dwie firmy: Charlie Banana to zdecydowanie moja ulubiona oraz Lady Pad – wyglądają ślicznie, ale bywa że się przesuwają. Obie można dostać w polskich drogeriach internetowych i eko sklepach.

  • wielorazowe wkładki laktacyjne

Zużywając drugie opakowanie jednorazowych wkładek, które przyklejały mi się do skóry, albo zwijały zaczęłam szukać alternatywy. Znalazłam najprostsze, białe wkładki z bambusa firmy LanaCare. Dostępne są w polskich drogeriach, kosztują kilkadziesiąt złotych za 3 pary, używam je od ponad roku i piorę je z białym praniem w 60 stopniach, wyglądają nadal bardzo dobrze i świetnie spełniają swoje zadanie.

  • eko kosmetyki w dużych opakowaniach

W codziennej kosmetyce często używam oleju kokosowego, araganowego i masła shea. Smaruję się nimi sama, smaruję nimi Tadzia. Nie są to moje jedyne kosmetyki, czasem zdarza mi się kupić coś mniej eko, ale masła, olejki i mydła kupuję w dużych opakowaniach w sklepie Ecospa. Ekonomiczniej i ekologiczniej. A przy tym jakość zawsze bez zarzutu. Może kiedyś zacznę produkować kremy z dostępnych tam składników? Kto wie.

2. Ekologiczne artykuły dziecięce.

  • wielorazowe pieluchy

Przymierzałam się do nich już zanim Tadek się pojawił, a gdy okazało się, że  od swojego pierwszego dnia produkuje stosy pieluch nie mogłam tego znieść. Kupiłam przez Internet zestaw startowy pieluszek Close Parent, bo po pierwsze widziałam je na żywo za czasów sklepu Totomato, wydawały mi się najporządniejsze i można było kupić od razu komplet. 5 kolorowych osłonek i kilkanaście bambusowych wkładów chłonnych, a do tego biodegradowalne papierki pomiędzy skórę a pieluszkę. Są niezastąpione, używam ich już ponad rok, świetnie leżą, jest w nich mniej wypadków niż w tradycyjnych pampersach, pranie nie jest w ogóle straszne, prasować nie trzeba. Mają fajną regulację wielkości i mogą być używane praktycznie od urodzenia. Do osłonek można też wkładać inne wkłady i zwykłe pieluchy tetrowe. Wszystkim mamom i tatom, którzy wzdrygają się na myśl o górze śmieci, która rozkłada się setki lat mogę je szczerze polecić. Koszt zestawu to jakieś 500-600 zł, czyli niewiele w porównaniu do każdej innej jednorazowej opcji.

  • jednorazowe pieluszki ekologiczne na wyjazdy i noce

Wielorazowe pieluchy nie sprawdzają się na dłuższych niż weekendowe wyjazdach, a już na pewno nie porwałabym się, aby zabrać je na wakacje. W nocy też nie zmieniam pieluch. W tych wszystkich przypadkach używamy jednorazowych pieluch biodegradowalnych, które rozkładają się w ok 4 lata. Zrobione są z tego, co wiem z kukurydzy i oprócz środowiska są też przyjazne dla skóry małego człowieka. Używałam i jestem zadowolona z dwóch marek tych pieluch – Beaming Baby i Naty. Można je kupić w internecie, Organic Pharma Zdrowia i niektórych Rossmanach.

  • majtki do pływania zamiast pieluszek

Ani razu nie kupiłam jednorazowych majtek do pływania, bo wydaje mi się to bezsensownym śmieceniem. Szczególnie po tym, jak ktoś bardziej doświadczony uświadomił mnie, że one nie wchłaniają siku, tylko od razu nasiąkają wodą. W internecie znalazłam śliczne kąpielówki Kokosi, które można dopasować do wielkości dziecka i świetnie chronią w razie wodnych wypadków. Pływamy w nim już prawie rok i wyglądają jak nowe.

  • ubranka i akcesoria po starszych dzieciach

To nic odkrywczego, ale zasługuje na miejsce w zestawieniu. Tadzio dostaje mnóstwo ubrań i rzadko zdarza mi się mu kupić coś nowego. Oprócz zmniejszenia ilości ciuchów, z których wyrasta bardzo szybko, ważna jest dla mnie przede wszystkim oszczędność czasu. Wybieranie ciuszków, chodzenie po sklepach to nie jest moje ulubione zajęcie i jestem super wdzięczna, że mogę zamiast tego wyjść na spacer, albo skoczyć na basen.

  • unikanie plastikowych zabawek i akcesoriów np. do karmienia

Owszem mam jeden plastikowy kubek kupiony w afekcie, ale naprawdę świetnie przyjął się stalowy, praktycznie niezniszczalny bidon z silikonową słomką firmy Skip Hop. Poza tym, że nie ma żadnego plastiku, do którego nie mam wielkiego zaufania, będzie służył bardzo, bardzo długo. Można wymienić mu słomkę, można myć go w zmywarce.

  • drewniane zabawki

Uwielbiam piękne, drewniane zabawki. Cenię je za naturalne materiały, prostotę, wzornictwo, za to, że nie dostarczają maluchom zbyt wiele bodźców, a pobudzają wyobraźnię. Są ciężkie, co pomaga uczyć uwagi. Niektóre z nich to prawdziwie arcydzieła. Większość z tych, które mam od miesięcy wygląda bardzo dobrze i wydaje się, że będą służyć jeszcze bardzo długo. Niektóre pewnie znajdą nietypowe zastosowania w przyszłości jak np. podpórki do książek, uchwyty do szuflad itp. Moje ulubione marki to Plan Toys, Bajo i Lullalove.

  • sprzedawanie/ oddawanie zbędnych przedmiotów i zabawek

Tak, zebrałam się w sobie i zaczęłam sprzedawać pierwsze rzeczy. W Warszawie okazuje się to bajecznie proste. Niepotrzebny już kojec znalazł nowego właściciela za pośrednictwem olx w ciągu kilku godzin. Nie pakowałam, nie wysyłałam. Nowy właściciel osobiście odebrał. Wiadomo, w mniejszych miejscowościach takie transakcje są trudniejsze, ale zawsze warto próbować. Miło jest zrobić miejsce, nie zaśmiecać sobie strychu i choć w taki sposób przyczynić się do tego, aby rzeczy przeżyły kolejne życie.

  • ekologiczne kosmetyki, masła, oleje

Tu podobnie jak w mojej kosmetyczce królują masło shea i olej kokosowy. Tadzio używał też innych olejków np. jojoba, arganowego. Niekiedy dodaję je bezpośrednio do wanny, ale najczęściej smaruję go po kąpieli i basenie. Kosmetyki te, tak jak i moje kupuję w dużych opakowaniach w Ecospa. Czekam, aż zaczną być pakowane w szkło zamiast plastikowych wiaderek.

3. Domowe eko wybory.

  • filtrowanie wody

Od lat staram się nie kupować wody w butelkach. Stawiam na sprawdzoną, starą i dobrą Britę. Filtry sprawdzają się super, pijemy tę wodę, gotujemy w niej, przelewamy ją w bidony, gdy trzeba zabrać trochę do plecaka czy torby. Butelkowaną wodę kupuję sporadycznie, wtedy, gdy zapomnę, albo nie mam innego wyjścia.

  • kubek szklany na napoje na wynos

Czasami zdarza mi się wyjść na spacer z wózkiem, albo pojechać na zakupy z nadzieją na kawę. Kubki na kawę niby papierowe, ale służą przez kilka minut, a potem je wyrzucamy. Bardzo to niefajne, dlatego zainwestowałam w szklany kubek z silikonową nakładką Keep Cup. Jest funkcjonalny i bardzo mi się podoba, lubię go ze sobą zabierać np. z ciepłym napojem do samochodu. Mogę go myć w zmywarce i jak się okazuje, gdy zgubię którąś jego część, spokojnie mogę ją dokupić bez wyrzucania reszty :). Tym bardziej mi się podoba.

  • słoiki, jako pojemniki do przechowywania żywności, przypraw

Czasami kusi mnie posiadanie mega nowoczesnej kuchni, w której wszystkie przyprawy są w pięknych jednakowych pojemnikach, podobnie jak zboża, strączki i ryże. Szybko staram się opamiętać, bo po co mi kolejne rzeczy, skoro do dyspozycji jest tyle tych z recyklingu. Najczęściej używam słoików, które po dokładnym oczyszczeniu opisuję białym, olejowym mazakiem i wypełniam przyprawami i innymi produktami. W szafce jest ciekawiej i łatwiej mi znaleźć poszukiwany produkt, bo każdy słoik jest inny :).  Sposobów i pomysłów na powtórne używanie słoików jest mnóstwo. Ostatnio znalazłam świetny filmik o domowym zielniku. Nasiona ziół były posiane w słojach wypełnionych do połowy kamykami, powyżej ziemią. Każdy słoik miał wymalowaną za pomocą farby tablicowej etykietę, na której można było pisać kredą. Genialne!

  • eko kule do prania

Kiedyś testowałam orzechy piorące, ale nie do końca przekonała mnie ich moc piorąca, poza tym trochę śmieciły. Obecnie piorę używając Kuli Ecozone i jestem bardzo zadowolona. W zestawie z kulami dostałam odplamiacz, którego można używać przy bardziej brudnym praniu. Do białego wsypuję dodatkową sodę. 2 kule, które wg producenta wystarczają na ponad 200 prań kosztowały około 70 złotych. Mam też dodatkowe wkłady do kul, gdy już obecne się wypiorą. Bezpiecznie, eko, hipoalergicznie i przyjemnie miękko.

  • soda, kwasek cytrynowy, boraks, płatki mydlane, ocet, ocet jabłkowy

Stron i blogów, gdzie znajdziecie listy zastosowań sody i kwasku cytrynowego jest mnóstwo. Nie będę powtarzać tej litanii. Sody najczęściej używam do białego prania, kwasku, albo octu do odkamieniania czajnika i żelazka. Generalnie te najprostsze składniki wyczyszczą cały dom, a przy tym nie nadwyrężą kieszeni. Oddzielnym tematem jest ocet jabłkowy w kuchni i kosmetyce, który na przykład przez całe lato stosuję jako odstraszacz owadów dla koni (ocet jabłkowy + olejek citronella + woda).

  • przyjazne środowisku detergenty

Tak, gdzie nie da rady użyć sody i kwasku szukam biodegradowalnych i ekologicznych środków. Można je dostać już w praktycznie w każdym markecie i wszystkich internetowych sklepach eko.

  • segregacja śmieci łącznie z bioodpadami

Oczywistość, choć w  mieście z bioodpadami różnie bywa. Najczęściej niestety trafiają do śmieci ogólnych. Smutne. Na moim osiedlu na szczęście jest zielony pojemnik na odpadki kuchenne. Korzystam z niego od kiedy poniosłam porażkę z miejskim kompostownikiem :).

4. Eko zakupy.

Jeśli jeszcze nie kupujecie bezpośrednio w takich miejscach, a nie hodujecie własnych eko warzyw i owoców to polecam. Jest o wiele taniej niż w sklepach ekologicznych i eko bazarkach. Asortyment jest tam o wiele mniejszy, bo kupujemy produkty sezonowe. Najczęściej produkty odbiera się w zdeklarowanym wcześniej punkcie – kawiarni, restauracji, kooperatywie, choć ostatnio mignęła mi informacja, że powstał specjalne coolmaty – chłodnie, gdzie zamówione produkty dostępne są w wybranym przedziale czasowym. Zakupy zapakowane są w minimalną ilość opakowań, moje zazwyczaj są w papierowych torbach i w kartonie. Gdy nie jestem zadowolona z jakości jakiejś natki czy sałaty zawsze mogę ją zareklamować. Kompletowanie i płatność online zajmuje kilka minut.

  • sklepy na wagę, które nie pakują w plastik

Kiedy tylko mi po drodze, a już na pewno wtedy, gdy trzeba uzupełnić zapasy orzechów, nasion i suszonych owoców zaglądam do Nagie z Natury. Zaglądam osobiście, albo zaopatruję się online. W obu przypadkach opakowania są zawsze zredukowane do minimum i papierowe / tekturowe, albo szklane. Nagie ma się doskonale i ostatnio otworzył się ich drugi, wilanowski punkt. Trzymam kciuki, bo zacna to filozofia. Warto doceniać takie miejsca i szukać podobnych.

  • lniane torby na zakupy

Jasna sprawa! Nie pamiętam od kiedy ich używam, wyssałam to chyba z mlekiem matki. Ostatnio przeszłam na kolejny stopień wtajemniczenia i prasuję je po praniu (!). Tak, to niesamowity heroizm, bo rzadko zdarza mi się prasować ubrania, a tu taki wybryk. Ale lubię oglądać je w pełnej, wyprasowanej krasie.

  • opakowania wielorazowe np. na ciastka z cukierni

Noszenie lnianych toreb to normalka, ale noszenie plastikowych opakowań do cukierni to dla mnie nowość. Pan z cukierni też był zdziwiony, ale powoli się przyzwyczaja :). A wszystko dlatego, że cokolwiek na wynos pakowane jest w plastikowe pudełka, które rozpadają się po jednym użyciu :/. Szkoda tylko, że tak rzadko można u nas znaleźć miejsce, które pakuje w papier, albo tekturową tackę.

  • ciuchy z lumpeksów, albo od polskich projektantów

Jak sięgam pamięcią buszowałam w lumpeksach zanim było to modne. Niekiedy ze względów ekonomicznych, ale z czasem okazało się, że to moje ulubione miejsca do robienia zakupów. Uwielbiam je za to, że zawsze można liczyć na niespodziankę, że nie można do końca zaplanować z czym się z nich wyjdzie, że często znajduje się tam prawdziwe perełki. Wolę zasilać budżet małych przedsiębiorców, którzy takie punkty prowadzą, niż wielkich sieciówek z oślepiającym światłem. Poza tym to ponowne użycie czyni zakupy o wiele bardziej etycznymi.

Podobnie rzecz ma się z butikami rodzimych projektantów. Wybieram te, które szyją z ekologicznych, naturalnych tkanin. Nie chcę generalizować, ale wg mnie to wybór, który oszczędza i środowisko i przynajmniej trochę zmniejsza wykorzystywanie taniej siły roboczej.

Ufff!!! To chyba wszystko. Przynajmniej na razie. Ciekawa jestem co pominęłam, albo czego nie robię, a warto. Jeśli macie swoje ulubione sposoby, ucieszy mnie każdy komentarz. 🙂

Ilustracją do postu są moje ostatnie wiosenne zdjęcia ceramiki dla Dajar.

4 thoughts on “Codzienne eko wybory

  1. Również lubię wszystko co eko od jedzenia, po kosmetyki i środki higieniczne. Ogólnie to siostra mnie tym zaraziła, bo dość dużo rzeczy zamawiała z internetu. Jak dobrze pamiętam z drogerii ekologicznej. I pieluszki dla dzieci i naturalne podkłady.

  2. Piękny wpis! Stałaś się moją inspiracją do zmiany życia na bardziej ekologiczne. 🙂 Wskazałaś mi kilka spraw, nad którymi nigdy wcześniej się nie zastanawiałam. Czasem ciężko przekonać moją mamę, lecz będę się starać sugerować jej drobne zmiany, z których ucieszy się nasze środowisko. Jestem na przykład ciekawa jakich kosmetyków do mycia włosów oraz pasty do zębów używasz? 🙂

    1. Cześć, dzięki za komentarz. Przepraszam, że późno odpisuję, ale mi umknął.. Każda zmiana robi różnicę, a nawet jak coś nie wychodzi jednego dnia, to następnego warto próbować na nowo. Jeśli chodzi o Twoje pytania to najbardziej lubię pasty Himalaya, czasem używam też BioPha, albo Lavera. Z szamponami jest trochę trudno, Bentley Organic ma piękne zapachy, ale moje włosy się szybko po tych szamponach przetłuszczają. Fajne i przystępne cenowo są szampony Alterra marki Rossmann. Można też robić szampony samemu, ja na razie nie mam weny na to 🙂 Pozdrowienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *