Sałatka z avocado i kiełków

Koniec lutego to dość ciężki czas dla wszystkich w naszej szerokości geograficznej. Dla karmiącej mamy tym bardziej. Zima z mrozem, smogiem,tłustym czwartkiem i krótkimi dnimi naprawdę dała mi się już we znaki, a pomidorów jak nie było, tak nie ma. Muszę sobie jakoś radzić, żeby zachować witalność nawet w takie dni, wyjścia nie ma. Szczególnie teraz, gdy moje zapotrzebowanie na porządną dawkę witamin i minerałów, a także kalorii jest większe niż zawsze, chcę zjadać dobre jedzenie (pączek też był vege z Nancy Lee, jakby ktoś się zastanawiał). Nie zawsze się udaje, ale odkąd nie chowam kiełkownika jest zdecydowanie łatwiej.

Dzisiejsze połączenie to typowa prostota na talerzu, która jednak mi smakuje niebywale. Spróbujcie koniecznie kupić brązowe avocado, jestem prawie pewna, że jest to odmiana Hass. Odkąd je pierwszy raz spróbowałam szukam już tylko tej odmiany. Zdecydowanie łatwiej w jej przypadku utrafić na moment idealny do zjedzenia, jest bardzo gładkie i nie ma tych dziwnych nitek, które potrafią wszystko zepsuć. Tadzio też pokochał ten smak, ku mojej uciesze.

Składniki:

  • brązowe avocado
  • kiełki rzodkiewki/lucerny/brokuła
  • oliwa z oliwek
  • ogórek kiszony
  • papryka
  • przyprawa zaatar (jeśli nie macie może być też mieszanka tymianku, prażonego sezamu)
  • sól morska

Sposób przygotowania:

  1. Avocado przekrój na pół, wyjmij pestkę, łyżeczką wyjmij miąższ i rozdrobnij w nieregularne kawałki.
  2. Ogórka i paprykę pokrój w plastry.
  3. Posyp kiełkami i przyprawą zaatar.
  4. Polej oliwą.
  5. Podawaj z grzanką, albo pajdą pełnoziarnistego chleba skropionego oliwą.

A tak na marginesie zastanawiałam się dziś co zrobić, żeby łatwiej mi szło blogowanie. Im rzadziej udaje mi się napisać przepis, bo sporo mam innych zobowiązań, zdjęć do zrobienia, tekstów do przemyślenia, itp. tym trudniej też zebrać się by stworzyć do niego posta. To pewnie jakiś mało skomplikowany psychologiczny mechanizm, w stylu „use it or loose it”, albo „nieużywany organ zanika”. W każdym razie postanowiłam odrobinę zmienić moje skryte podejście do tematu, bo Vegeluv stał się przez te kilka lat ważną częścią mnie osobiście i mojej pracy. Dlaczego by nie pisać go tak, żeby był przyjemniejszy w odbiorze? Właśnie. Dlaczego nie! Oczywiście ważne pytanie brzmi, czego Wy, moi Czytelnicy, poszukujecie w blogosferze, ale patrząc przez moje doświadczenie nie zawsze wertuję blogi w poszukiwaniu przepisów. Najczęściej zaglądam tam, skąd bije pozytywna energia, tam, gdzie znajdę dobrego ducha, natchnienie, fajne zdjęcia i pomysły. Lubię poczytać długie wstępy, prywatne wspominki, historyjki i niekoniecznie kulinarne dygresje. Rzadko zdarza mi się powtarzać przepisy w 100%, raczej traktuję je jako luźne wskazówki i wykorzystuję w swoich eksperymentach. Jeśli więc macie jakieś preferencję i zechcecie się nimi podzielić to będę super wdzięczna. A tak, czy inaczej niniejszym postanawiam w 2017 się rozpisać na dobre! Jako otwierająca terapia, jako wprawka do pisania kolejnych artykułów i odświeżenie znanej od jakiegoś już czasu formuły. Drżyjcie 🙂

vegekyv sa katja z avocado i kiełków1

vegekyv sa katja z avocado i kiełków3

vegekyv sa katja z avocado i kiełków