Krem czekoladowo – śliwkowy a’la ‚Nutella’

Marzenie o słodkim, czekoladowym kremie do naleśników, owsianych ciastek, tostów, który jednocześnie nie będzie składał się z połowy listy Mendelejewa może się spełnić już tej jesieni. Krem nie jest specjalnie odkrywczy, bo pojawia się w wielu miejscach w sieci, a także można go było spotkać w spiżarni moich rodziców, ale tym bardziej warto go dalej rozpowszechniać :). Mój przepis wzbogaciłam o garść świeżej stewii z miejskiego ogródka – bardzo ładnie rosła w tym sezonie.

Stewia to roślina kilkaset razy słodsza od cukru, a przy tym hiper – zdrowa. Ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne i jest praktycznie zero kaloryczna. Jeśli nie możecie się przekonać do jej specyficznego, roślinnego aromatu warto używać jej nawet jako część słodziwa w poszczególnych potrawach / wypiekach, właśnie ze względu na wspaniałe wartości. To pozwoli Wam stopniowo się do niej przekonać, a nawet pokochać. 🙂 Stewię można podgrzewać, gotować, piec, itp.

Z takim smarowidłem łatwiej wejść w jesienną aurę, która mnie w tym roku zupełnie zaskoczyła – szczególnie, że dopiero wróciłam ze wspaniałych wakacji w upalnej Portugalii.

Podane proporcje w moim przypadku gotowałam w pięciolitrowym garnku (najpierw był bardzo czubaty), a finalnie uzyskałam 8 słoików kremu (słoiki o pojemności ok 250ml). W każdej kuchni, z innych owoców – bardziej / mniej słodkich, albo wodnistych ilości mogą się wahać. Jak zawsze przy przetworach – koniecznie trzeba próbować, próbować, smakować i znowu próbować… ;). Może właśnie dlatego przygotowanie ich bywa takie przyjemne. Oto przepis:

Czas przygotowania: około 5-7 godzin

Składniki:

  • 3-4 kg dojrzałych śliwek węgierek
  • 500 g nierafinowanego cukru trzcinowego
  • 2 gorzkie czekolady
  • 150 g kakao (około 1,5 standardowego opakowania)
  • 3 duże garści świeżych liści stewii (albo 3-4 łyżki suszu)

Śliwki umyłam i wydrążyłam pestki. Następnie przełożyłam je do garnka i gotowałam na delikatnym ogniu – szybko puszczają sok i nie trzeba dodawać dodatkowej wody. Gotowałam co pewien czas mieszając, aby się nie przypaliły, przez kilka godzin. Rozłożyłam to sobie finalnie na 3 dni. Gdy objętość śliwek zmniejszyła się o jakieś 30-40% i wyglądały już praktycznie jak powidła, dodałam resztę składników, jeszcze chwilę pogotowałam i zmiksowałam blenderem ręcznym. Miksowałam je kilka minut, aby były naprawdę gładkie i aksamitne. Spróbowałam czy są odpowiednio słodkie (teraz można dodać ewentualnie więcej cukru, albo stewii). Nie wyłączając płyty, przekładałam do wyparzonych słoików, zakręcałam i odstawiałam do góry nogami do wystudzenia.

Krem super na naleśniki, do deserów, wafli i bezpośredniego podjadania! Można też rozdawać znajomym – docenią :D.

krem czekoladowo śliwkowy vegeluv nutella

krem czekoladowo śliwkowy vegeluv nutella

krem czekoladowo śliwkowy vegeluv nutella

krem czekoladowo śliwkowy vegeluv nutella