Hummus z pieczoną dynią piżmową

W mojej kuchni ciągle dużo się dzieje, kefiry to już codzienność, dżem renklodowy z cynamonem i wanilią dawno w słoikach, a dziś z garnka „wychodzą” smażone węgierki. Pracowita końcówka lata, podobnie jak u wszystkich, którzy cokolwiek przetwarzają :). Węgierki i dynie obrodziły w tym roku wyjątkowo. Oprócz tradycyjnej Hokkaido ostatnio zajadam się dynią piżmową, która wyrosła u sąsiadów. Właśnie ona wychodzi na prowadzenie w moim prywatnym konkursie na królową dyń! Jest tak mięsista, prosta w obróbce, nasiona zajmują niewiele, więc z jednej dyni można zrobić kilka obiadów / dań. Tak też zrobiłam – przekroiłam wielką piżmową na pół, wyjęłam nasionka, przykryłam każdą połówkę folią aluminiową i upiekłam. Była naprawdę duża, więc w 180 stopniach piekła się aż 1,5 godziny.

Po ostudzeniu skórka schodzi praktycznie sama, a aromatyczną dynię można wmiksować do zupy, sosu pomidorowego do makaronu, albo spałaszować z hummusem. Tadek zajada się nią bez żadnych dodatków i też jest spoko.

Przy okazji tego hummusu zamieszczam też pierwsze zdjęcia pięknej ceramiki Kasi Białek. Kasia to prawdziwa ceramiczna artystka, której pracami się zachwyciłam. Są bardzo naturalne, niebanalne i jak twierdzi autorka, czasem trudno stwierdzić czy powstały współcześnie czy wieki temu. Zobaczcie sami jak piękne naczynia wychodzą spod jej ręki! Dla mnie początek (mam nadzieję owocnej) współpracy z Kasią to dużo nowej energii do fotografowania, szczególnie gdy patrzę na te genialne motywy przyrody w jej pracach to aż się chce wyciągnąć aparat.

Tym razem do hummusu dodałam oryginalną przyprawę Zaatar, którą dostałam w prezencie z Izraela. Zaatar (Za’atar, Zahtar) to mieszkanka sezamu, tymianku i zmielonego sumaku. Jeśli nie macie takiego prezentu śmiało można też szukać jej w Kuchniach Świata, sklepach online, albo zrobić ją samemu. Fajny przepis na Zaatar można znaleźć np. niezawodnie u Jadłonomii.  Od teraz już każdy mój hummus będzie z Zaatarem – jest bezkonkurencyjny.


Czas na przepis. Łatwy, nieśmiało jesienny, puszysty i delikatniejszy niż zwykły – HUMMUS Z PIECZONĄ DYNIĄ PIŻMOWĄ.

Składniki na podwójną porcję:

  • 2 szklanki puree z pieczonej dyni piżmowej
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 3/4 szklanki tahini (pasty sezamowej)
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki przyprawy Zaatar
  • sól
  • woda

Dynię piżmową upiekłam w 180 stopniach, aż stała się miękka (1-1,5 godziny). Ciecierzycę namoczyłąm przez noc, dokładnie wypłukałam i gotowałam w szybkowarze przez 20-25 minut (w zwykłym garnku będzie gotowała się około 60 minut).

Upieczoną dynię zmiksowałam, dodałam do niej ugotowaną ciecierzycę (najlepiej jeszcze ciepłą), czosnek, tahini i przyprawy i dalej miksowałam do powstania bardzo puszystej i gładkiej masy. Dynia piżmowa ma niewiele wody, więc jeśli Wasz hummus jest bardzo gęsto warto podczas miksowania dodawać po trochu wody (można użyć mineralnej gazowanej, ale dobrze też sprawdzi się gorąca, gotowana woda – ułatwi rozdrabnianie). Po trochu tj. po kilka łyżek, albo tzw. chlust ;).

Na koniec warto spróbować i dosmaczyć wg własnego uznania (można śmiało dorzucić więcej Zaatar, dodać papryczkę chilli, albo więcej tahini).

Podawałam hummus polany oliwą, z oliwkami i marynowanymi paprykami. Mniam! Fajnie jeść vege.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście koniecznie zapiszcie się do subskrypcji bloga (w prawym górnym rogu strony) – żadnego spamu, a jeszcze w tym tygodniu obiad orzechowo – dyniowy, którego nie można przegapić!

vegeluv-weganski-blog hummus

vegeluv-weganski-blog hummus

vegeluv-weganski-blog hummus