Letnia sałatka z pieczoną papryką i strączkami

Lato w pełni, ciekawej pracy co niemiara, a jednak dziś udało się zrobić szybkie zdjęcie na bloga. To mój dzisiejszy obiad – na chłodno, albo zupełnie zimno. Bardzo przyjemny, sycący. Może być wariacją na temat tego, co właśnie Wam wyrosło, albo co zakupiliście na letnim bazarku. Jeśli ma to być obiad to dodatek strączków i nasion sprawi, że będzie pożywny i sycący. A wiem dobrze, co oznacza sycący posiłek, bo od pół roku karmię dniem i nocą. Piersią :).

Co rośnie w Waszych ogródkach, albo w balkonowych doniczkach? Czy wiosenny zapał został z Wami, czy roślinki wyschły już na wiór? Moje mają się raz lepiej, raz gorzej. Części już się pozbyłam (przepiękne pole nasturcji prawie zaraz po wyrośnięciu zaczęły zajadać mi mszyce, a ponieważ oprysków chemicznych nie uznaję – pozbyłam się ich przysmaku. Cała nasturcja już dawno w kompostowniku. Ale reszta roślin jak na razie do przodu. Dynia pnie się i zawiązuje owoce. Jedna, całkiem spora, dojrzewa na trawce, ciekawe czy te wiszące dadzą radę urosnąć do jadalnych rozmiarów? Pierwszy raz mam dynię w pionie, zobaczymy. Pomidory (w tym roku trochę za gęsto posadzone) dojrzewają, wczoraj zjedliśmy sałatkę z własnymi, słodziutkimi pomidorkami Black Cherry. Duża satysfakcja.

Poza tym na co dzień cieszę się rukolą, bazylią, oregano i tymiankiem. Kiedy tylko potrzebuję zieleninę do sałaty, albo sesji – jest na miejscu :D. Duże fotograficzne ułatwienie i mega świeżość na talerzu. Pierwszy szpinak odmiany Baby już dawno zmiksowany na poranne koktajle – cieszyliśmy się nimi każdego dnia przez cały miesiąc! Teraz na jego miejscu po zasileniu ziemi, kiełkuje już inna odmiana szpinaku – Matador. Ciekawe czy będzie równie pyszny? Podlewamy z Tadzikiem dzielnie.

W tej sałatce użyłam rukoli i pomidorków z mojego miejskiego ogródka, a fasolkę i cukinię przywiozłam od mamy. Szczęściara ze mnie 🙂

Składniki:

  • garść rukoli
  • fasolka szparagowa (ja użyłam fioletowej)
  • papryka
  • czarne pomidorki cherry
  • garść nasion: pestki dyni i słonecznika
  • cukinia
  • ocet balsamiczny
  • oliwa / olej rzepakowy
  • sól / pieprz

Paprykę piekłam w 180 stopniach (przez około 30 minut). Ostudziłam zawiniętą w papier (wtedy łatwiej jest ją obrać), obrałam, wyjęłam nasionka i pokroiłam w kostkę.

Fasolkę umyłam i gotowałam w niewielkiej ilości wody (tak, żeby zakrywała dno, a nie wszystkie strączki – takie po części gotowanie na parze) pod przykryciem, przez 10-15 minut.

Pestki dyni i słonecznika uprażyłam na suchej patelni na złoty kolor.

Cukinię pokroiłam na bardzo drobne plasterki (użyłam tego spiralizera, ale możecie też użyć np. obieraczki do warzyw)

Połączyłam rukolę, paprykę, pomidorki, cukinię, ugotowane strączki. Polałam oliwą i skropiłam octem balsamicznym, dodałam odrobinę soli i pieprzu. Posypałam nasionami.

Po kilku minutach w tym sosie cukinia fantastycznie mięknie – naprawdę nie trzeba jej gotować, wystarczy porządnie rozdrobnić.

Smacznego!vegeluv sałatka z pieczoną papryką rukolą i strączkami