Wegański paprykarz jaglany

Mam dziś tyle energii, że zrobiłam chyba wszystko, co dało się zrobić :). I tego się trzymajmy, bo jak się rozglądam wokoło to doba mogłaby być dłuższa. Ogródek wygląda coraz lepiej: pomidory posadzone (mam aż 10 sztuk), dynie i cukinie kiełkują, nasturcji mnóstwo, a dziś dosiałam sałatę, rukolę, rzeżuchę i szpinak. Mam też nadzieję, że pojawią się posiane kwiatowe słoneczniki, nagietki i astry. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to plonów będzie mnóstwo, a i oko kwieciem będzie można nacieszyć. Nie mogę się doczekać.

Miejskie ogrodnictwo sprawia mi tak wiele frajdy, że sama jestem zdziwiona. Każda wschodząca roślinka to niezły sukces, bo ziemia nie jest najlepsza (staram się to zmienić). Z jednej strony to zabawa, relaks, ale też fajne wykorzystanie przestrzeni, które odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż zwykły, praktycznie bezużyteczny trawnik. Na dodatek spędzamy na dworze zdecydowanie więcej czasu niż podczas samych spacerów, a ja mam świetny ogólnorozwojowy trening ze szpadlem i miotło-grabiami :D.

Czas na gotowanie. Dzisiejszy przepis jest mało nowalijkowy, choć z drugiej strony idealny na piknik, albo weekendowy prowiant. Paprykarz jaglany. Jedyne, czego może mu brakować to glutaminian 😉 – Ha! A to oznacza po prostu, że jest super!

Przygotowanie, w zależności od tego czy użyjecie ręcznej tarki, czy robota kuchennego – będzie bardziej, lub mniej pracochłonne. Ja trę ręcznie razem z Tadzikiem – całkiem go ta czynność hipnotyzuje, więc mamy gotowanie i frajdę w jednym.

Czas przygotowania: 45 minut

Składniki:

  • pęczek włoszczyzny (użyłam włoszczyzny ekologicznej, a jej pęczki są zazwyczaj o połowę mniejsze od tych nie-eko) – seler, marchewka, pietruszka, por
  • duża cebula
  • puszka rozdrobnionych pomidorów
  • 3-5 łyżek koncentratu pomidorowego (w zależności od preferencji można dodać więcej)
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • 3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego (biorę rzepakowy, albo słonecznikowy)
  • 3 listki laurowe
  • 5-6 ziarenek ziela angielskiego
  • 1 ostra papryczka (pepperoni)
  • sól
  • czarny pieprz
  • opcjonalnie: łyżka czosnku niedźwiedziego

Warzywa obrałam, umyłam. Cebulę i pora pokroiłam w drobniutką kostkę. Resztę warzyw starłam na bardzo drobnej tarce. Kaszę wrzuciłam na rozgrzany garnek i przez chwilę prażyłam (cały czas mieszając).

Do kaszy dolałam olej, przyprawy, dorzuciłam posiekane warzywa i zalałam szklanką wody. Wymieszałam i gotowałam / dusiłam na wolnym ogniu często mieszając i dodając wodę w razie potrzeby przez około 15 minut. Gdy kasza i warzywa były miękkie dodałam pomidory i koncentrat i gotowałam kolejne 10 minut – nie zapominając o mieszaniu.

Paprykarz powinien być gęsty, jeśli jest zbyt rzadki końcówkę gotowania można zrobić bez pokrywki i odparować wodę.

Na koniec polecam spróbować i doprawić wedle uznania – według mojego – dużą ilością pieprzu oczywiście! Paprykarz jest pyszny na gorąco i z lodówki na tradycyjnych kanapkach, ze świeżą kolendrą oczywiście też. Fajniejsza alternatywa do kupnych, przesolonych słoiczków (które najczęściej zagęszczane są białkiem sojowym – a do niego nie mam zaufania).

Jak zawsze zachęcam do komentarzy i przemyśleń. Do przeczytania!

Vegeluv Wegański Paprykarz5

Vegeluv Wegański Paprykarz4

Vegeluv Wegański Paprykarz3