Przedwiośnie i pierwsze nowalijki

Coraz bliżej wiosna! Czy też czujecie ten inny zapach wiatru, nawet gdy pada deszcz ze śniegiem? Dzięki Tadzikowi i naszym codziennym spacerom, które już stały się rutynową przyjemnością każdego dnia, mam okazję obserwować pierwsze oznaki wiosny w warszawskich parkach. Są na razie dość nieśmiałe – małe pączki na drzewach, trochę bardziej zielona trawa, widać, że w drzewach krążą już wiosenne soki. Ale wszystkie miejskie ptaki wiedzą swoje – wiosna tuż tuż! W parkach niezłe szaleństwo i rejwach, a jeden taki (nie mam pojęcia jaki to ptak, bo ornitologia to dla mnie od zawsze czarna magia) od kilku dni umila mi czas porannego karmienia swoimi trelami. Zaczyna już o 4 rano :-o. Dni coraz dłuższe, Wielkanoc za pasem – cudownie.

Na vegeluvowym parapecie właśnie dorasta druga partia tegorocznej rzeżuchy. Pierwszą spałaszowałam z chlebem i olejem lnianym i nie doczekała się zdjęcia. Jestem tak głodna świeżych warzyw i owoców, ale opamiętuję się przed kupowaniem marcowej, „pędzonej” sałaty i pomidorów bez smaku. Nie chcę nawet myśleć co mają w sobie, gdzie mi się to odłoży, no i że zostanie prawdopodobnie na zawsze ;). Dlatego na razie wybrałam rzeżuchę. Myślę też o słoikowej, domowej hodowli kiełków słonecznika, soczewicy, fasolki Mung. Przy kolejnych zakupach wrzucam nasiona do koszyka na bank.

Czy macie doświadczenia w temacie domowego kiełkowania?  Jeśli tak, chętnie o nich usłyszę. Na pewno też podzielę się swoimi spostrzeżeniami tutaj. W słoikach czy porządnej kiełkownicy? Liczę na pozytywne efekty, które pozwolą przetrwać przedwiośnie i ubogie w warzywa początki wiosny.

To by było tyle na dziś. W tym tygodniu na blogu pyszna pasta z fasolki Piękny Jaś, a także test spiralizera firmy Benriner (klik).

Vegeluvie – do roboty! A Wy wysiejcie sobie rzeżuchę i zobaczcie jak już jest wiosennie!

vegeluv blog wegański