Zielone wegańskie curry z warzywami korzeniowymi i tofu

Roztapiający się błyskawicznie śnieg pada dziś bez ustanku, ciśnienie pikuje na łeb na szyję, a przy okazji mija dokładnie 4 tygodnie od kiedy moja maksymalna długość snu bez pobudki to 3,5 godziny. Ale dajemy radę i to całkiem nieźle. Dziś ponownie udało mi się zaplanować, ugotować, jako-tako wystylizować i sfotografować danie z niezastąpioną asystą Tadka, który zadbał o to, żebym się nie ociągała i myślała szybko ;). Zawsze do usług, haha! Dodatkowo zafundowałam nam półgodzinny spacer w strugach deszczo-śniegu do warzywniaka i półgodzinny powrót do domu (też w tych strugach). Czuję się jak prawdziwy hardcore’owiec. Gotowanie po tej wyprawie wyszło całkiem sezonowo, smacznie i szybko. Całe szczęście, bo zamrażarkowe zapasy już stopniały, a jeść się chce. Jeśli chodzi o zdjęcia to przy takim, zastanym świetle, jak dziś chyba nie powinnam liczyć na cuda, mnie zadowalają.

Dzisiejszy przepis to zimowe, zielone curry, z przewagą warzyw korzeniowych i tofu. Ostry por, słodka marchewka, delikatna pietruszka, neutralna cukinia i jedwabiste tofu z Bakalarskiej – takie połączenie daje radę. Nie wierzcie na słowo – trzeba wypróbować.

Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:

  • 1 duża pietruszka
  • 2 marchewki (albo więcej jeśli są małe – jak moje bardzo ekologiczne)
  • 1 mała cukinia
  • 1/2 pora (zielona część)
  • 1 czubata łyżka oleju kokosowego
  • 1 łyżka zielonej pasty curry (można użyć więcej według uznania)
  • 2 szklanki delikatnego mleczka kokosowego (tradycyjnie użyłam mleka Real Thai z kartonu)
  • 1 płaska łyżka soli kamiennej lub morskiej
  • sok z 1/3 limonki
  • kostka jedwabistego, świeżego tofu
  • 2/3 szklanki czerwonego lub czarnego ryżu

Ryż wypłukałam, zalałam około 1,5 szklanki wody i gotowałam około 20 minut.

Marchew i pietruszkę pokroiłam w cienkie plastry, dusiłam na rozpuszczonym oleju kokosowym przez około 5 minut.

Pora pokroiłam w talarki – dorzuciłam do marchwi i pietruszki. Dusiłam kolejne 2-3 minuty.

Warzywa zalałam mlekiem kokosowym, dodałam sól i pastę curry.

Po zagotowaniu zmniejszyłam ogień i dodałam pokrojoną w duże kawałki cukinię. Gotowałam kolejne 5 minut.

Warzywa nie powinny się rozgotować. Dobrze aby cukinia była lekko twarda.

Na koniec dodałam delikatne, jedwabiste tofu, pokrojone w grubą kostkę i sok z limonki. UWAGA! Gdybym nie dostała tego pysznego, prawdziwego tofu (dziękuję Bu!!! <3<3<3) i miała do dyspozycji tylko twarde i niesmaczne zamienniki wolałabym ominąć ten składnik, żeby nie psuć efektu całości.

Gotowe! Aha: jak już decydujecie się na obieranie marchewek polecam obranie podwójnej porcji i pochrupanie połowy na surowo. Każda okazja jest dobra, aby na przednówku zjeść surowiznę.

wegańskie curry z tofu3

wegańskie curry z tofu2

wegańskie curry z tofu1