Miejski ogród 2015 – wzloty i upadki

Vegeluv wegański blog kulinarny2Korzystając w jednego z nielicznych ostatnio bezdeszczowych dni zrobiłam jesienne porządki w moim miejskim ogródku. To pierwszy nasz wspólny sezon – pełen wzlotów i upadków. Jestem też mądrzejsza o nowe doświadczenia, a przede wszystkim poznałam szczegółowo warunki klimatyczne i nasłonecznienie :). Na pewno w przyszłym roku wykorzystam tę wiedzę i moje zbiory będą bardziej spektakularne.

A tymczasem kiedy na parapecie dojrzewają resztki moich warszawskich pomidorów dzielę z Wami moje sukcesy i porażki z sezonu 2015.

Miejski ogród 2015: Sukcesy

  1. Świeże zioła przez cały sezon bez wychodzenia z domu! Tak, to zdecydowanie jeden z najważniejszych pozytywów, dzięki którym mogę śmiało powiedzieć, że warto było poświęcić na ogródek energię i czas. W tym roku cieszyłam się codziennie świeżą miętą, melisą, bazylią, rozmarynem i estragonem. Przez chwilę miałam też natkę pietruszki, ale tegoroczne upały zdecydowanie jej nie służyły.
  2. Dynie. Jedne z moich ulubionych warzyw świetnie radziły sobie w miejskim ogródku. Posadziłam je w domu, w wytłaczankach na jajka, a gdy były już kilkucentymetrowe przesadziłam razem z kawałkami tymczasowej „doniczki” do gruntu. Świetnie radziły sobie w upały i mimo bardzo nasłonecznionego stanowiska co wieczór po podlaniu cudownie ożywały. Plon nie był może zachwycający – cóż jakość ziemi pozostawia nadal wiele do życzenia – ale zawsze miło mieć nawet kilka swoich pomarańczowych Hokkaido. Dodatkowo dynie ozdobne pięknie pięły się po wysokim ogrodzeniu ciesząc nie tylko moje, ale też sąsiadów oko. W przyszłym roku wszystkie dynie, te jadalne też posadzę właśnie przy ogrodzeniu, zdecydowanie najlepiej tam rosną.
  3. Pachnąca maciejka. Uwielbiam maciejkę! Jej zapach w letnie, parne, upalne wieczory, szczególnie po podlaniu był bezcenny. Domowa aromaterapia pierwszej klasy. W przyszłym sezonie będę ją siać kilka razy, żeby cieszyła zmysły przez dłuższy całe lato.
  4. Pomidory. Z sześciu krzaczków różnego rodzaju pomidorów, które dostałam od mojej Babci, korzystałam praktycznie przez cały sierpień. Doglądanie pomidorów nie było zbyt problematyczne, dojrzewały dzielnie, nie miały też poważniejszych chorób (oprócz początkowego ataku ziemiórek). To, co poprawię w następnym sezonie to zdecydowanie jakość ziemi. Do pomidorów potrzeba zdecydowanie bardziej żyznej. Okazuje się też, że miejsce pod balkonem jest dla nich idealne – nie pada na nie deszcz i są w związku z tym mniej podatne na choroby grzybowe.
  5. Lawenda. Mój plan wielkiego pola lawendowego w mieście idzie w dobrym kierunku. Przez sezon letni wszystkie zakupione rośliny przetrwały i wzmocniły się. Nawet teraz mam nadal kilka fioletowych kwiatków za oknem, a dodatkowo w domu rosną nowe – z nasion. Do lawendy codziennie przylatywały też różne ciekawe i pożyteczne robaczki 🙂
  6. Skrzydlaci goście. Pszczoły, motyle, bąki i inne stworzonka. Obserwacja ich pracy codziennie zapewniała mi kilka chwil relaksu.
  7. Tylko naturalne opryski! Dzięki bardzo przydatnemu webinarowi Domowy Ogród przygotowanemu przez Cohabitat i Basię z bloga Słoneczny Balkon udało mi się przeżyć cały sezon bez użycia sztucznych środków ochrony roślin. Przez chwilę zmagałam się z meszkami ziemiórkami i mszycami, ale wystarczyło raz na kilka tygodni zastosować oprysk z naparu ziołowego, aby rośliny znów były zdrowe :). Napar, który zastosowałam składał się przede wszystkim z suszonej pokrzywy i wrotycza. Miałam jeszcze jeden przypadek niechcianych gości – tłustych gąsienic. Bardzo upodobały sobie pięknie kwitnące nasturcje. Potraktowałam je chyba dość humanitarnie, wszystkie wylądowały na osiedlowym trawniku i więcej do mnie nie wróciły!
  8. Fotograficzne eksponaty prosto z ogródka. To niewątpliwie duże ułatwienie dla adepta fotografii kulinarnej. Przy każdej stylizacji mogłam korzystać z dojrzewających warzyw, świeżych listków, płatków, kwiatków, a nawet dyniowych sprężynek. Oczywiście takie zasoby nie umywają się nawet do sąsiedztwa prawdziwego dużego ogrodu i lasu, ale mnie i tak niezwykle cieszyły.

Vegeluv wegański blog kulinarny8

Miejski ogród 2015: Porażki

  1. Bakłażany. Wzeszły – cudownie. I na tym koniec. Wyrwałam kilkucentymetrowe roślinki teraz – podczas jesiennym porządków. Chyba nie podejmę ponownej próby. Skupię się na zadaniach z większym prawdopodobieństwem sukcesu :).
  2. Trawa. Obecnie (październik) jest przepiękna i najzieleńsza, przez cały sezon (mimo zasilania i ręcznej (nożnej) wertykulacji – uwierzcie mi wyglądałam naprawdę głupio przy tej czynności…) bardziej przypominała step albo Hiszpanię w sierpniu. Próbowałam ją podlewać, ale w takie upały mogłoby nie wystarczyć na to wody w Wiśle. Jeśli się uda w przyszłym sezonie zmniejszę wielkość trawnika i zrobię więcej miejsca na bardziej przydatne i wdzięczne rośliny.
  3. Kompostownik. Na początku sezonu zakupiłam drewniany kompostownik z mocnym postanowieniem, że w sezonie 2016 będę mieć własny kompost. Niestety nie udało się. Szybko okazało się, że w nasłonecznionym ogrodzie kompost raczej wysychał niż „pracował”. Poza tym po wyrzuceniu pierwszych odpadków zorientowałam się, że nie mogę tego zrobić ani sobie, ani sąsiadom… Krótko mówiąc – nie pachniały najlepiej. W efekcie kompostownik przez cały sezon składował tylko skoszoną trawę, kilka razy go podlałam, ale mimo to nic się nie zadziało: za sucho, zbyt słonecznie. Obecnie to po prostu pojemnik na sianko z koszenia trawnika. Na szczęście nie ma wielkiej tragedii – mieszkam na osiedlu, w którym odbierane są też bioodpady – domowe organiczne śmieci lądują więc w tych pojemnikach.
  4. Fasolka. Wykiełkowała przepięknie, szybko, była mocna i zwarta. Do czasu. Po przesadzeniu przestała rosnąć i mimo, że miała wystarczającą ilość światła, bardzo szybko się zatrzymała (a była to fasolka tyczna). Może było dla niej za wcześnie, może nie odpowiadało jej towarzystwo, albo po prostu nie lubi miasta? Kto wie? Jeśli zdecyduję się powtórzyć eksperyment fasolowy w kolejnym sezonie na pewno dowiem się więcej o jej wymaganiach.

Czy Wy w tym roku macie jakieś ogrodnicze doświadczenia i refleksje? Jestem bardzo ciekawa czy są tu wegańscy pasjonaci miejskich / balkonowych / parapetowych ogródków. Jeśli tak – ujawnijcie się koniecznie z Waszymi doświadczeniami. Co dobrego udało Wam się wyhodować?

Vegeluv wegański blog kulinarny3

Vegeluv wegański blog kulinarny6

Vegeluv wegański blog kulinarny5

Vegeluv wegański blog kulinarny7

Vegeluv wegański blog kulinarny4