Domowe pieczywo na szybko

Już dość dawno temu obiecałam Wam przepis na domowe pieczywo, wypiek którego pokazała mi moja niesamowicie inspirująca Paula. Trochę się zbierałam z tym tematem. Nie ukrywam też, ze względu na fakt, że mimo iż pyszne ciężko mi było wyobrazić sobie, że mogą być fotogeniczne. I miałam rację – przygotowywanie zdjęć nie należało do tych najłatwiejszych. Cóż – nie zawsze można mieć wszystko, postarałam się jakoś z tego tematu wybrnąć.

Nie wiem jak nazwać te placki, Paula mówi na nie „capati”. Jeśli zerkniecie na link opis może faktycznie się zgadza. Jest to ciasto z mąki pszennej razowej, wody i soli. W tej wersji jest odrobinę bardziej skomplikowane – a powstaje z mieszanki śruty orkiszowej (lub pszennej) i żytniej, soli i ulubionych nasion albo orzechów.

Nazwijmy je roboczo podpłomykami! Przygotowanie jest całkiem proste – koniecznie wypróbujcie.

vegeluv domowe pieczywo

Czas przygotowania: 10 minut + smażenie

Składniki:

  • zmielone ziarno orkiszu – 2 porcje (1 szklanka)
  • zmielone ziarno żyta – 1 porcja (1/2 szklanki)
  • sól morska (1 łyżeczka)
  • gorąca woda (1 szklanka)
  • dowolne dodatki: sezam, czarny sezam, słonecznik, pestki dyni, orzechy, ząbek czosnku, itp.

Żyto i orkisz zmieliłam w młynku do kawy. Nie wyszła mi z tego drobna mąka (wtedy ciasto bardziej przypominało by pierogowe), ale gruba śruta zbożowa. Żyto było bardzo twarde dla mojego młynka, ale w końcu dał radę.

Zboża wymieszałam z solą, dowolnymi dodatkami i zalałam gorącą wodą. Wymieszałam najpierw łyżką, potem ugniotłam ręcznie. Tak przygotowane ciasto ułożyłam na papierze do pieczenia i uformowałam w walec, z którego później można oddzielać porcje. Odstawiłam na minimum 30 minut. Oczywiście tak przygotowane ciasto można odstawić do lodówki na dłużej, nawet kilka dni i piec / smażyć placki bezpośrednio przed posiłkiem. Ciepłe smakują najlepiej.

Po minimum 30 minutach pokroiłam ciasto na około centymetrowe plastry i uformowałam w cieńsze placki (można też rozwałkować – choć ręczne formowanie jest znacznie szybsze). Podsmażałam z obu stron na gorącej patelni (7 w skali od 0-10) na kropki oliwy z oliwek – aż były rumiane.


To bardzo „surowe”pieczywo, czuć w nim praktycznie każde ziarno i to jest moim zdaniem jego duża zaleta. Poza tym można używać różnych dodatków odkrywając nowe ulubione smaki. Mamy też 100% pewność, co do pochodzenia ziarna, ja (przewidywalnie) wybrałam ekologiczne. Dla mnie to też sprytna alternatywa na dni, gdy chcę zjeść coś zbożowego, a trudno o dobry chleb.

Ciekawa jestem czy jesteście zwolennikami domowego wypieku czy wolicie postawić na sprawdzone piekarnie? I jakie? Wszelkie komentarze – mile widziane.

vegeluv domowe pieczywo

vegeluv domowe pieczywo

vegeluv domowe pieczywo